piątek, 5 czerwca 2015

01. "You better get out of here."

 Z głębokiego, a także przyjemnego snu, obudził mnie telefon dzwoniący w irytujący sposób. Podniosłam ociężałe powieki i natychmiast skierowałam swój wzrok wraz z ciałem w stronę grającego urządzenia. Niechętnie wstałam z wygodnej pościeli i ruszyłam do komórki, a następnie chwyciłam ją i odebrałam, przerywając koszmarny dźwięk wpływający do mojego ucha.
- Tak? - jęknęłam niesłyszalnie i przytrzymując telefon ramieniem, ruszyłam do lustra zawieszonego w wyłożonej kremowymi płytkami łazience.
- Mam dla was zadanie - wybełkotał niewyraźnie do telefonu, dzięki czemu domyśliłam się, że dzwoni Sean, który nie przyjmuje jakiejkolwiek odmowy i słabych wymówek. - Musicie zabić pewnego faceta.
Sean był kimś kto zlecał nam zabójstwa nie wyjaśniając szczegółów i jeżeli poprawnie wykonałyśmy zadanie, otrzymywałyśmy pieniądze. Można było nazwać naszą umowę dobrze zorganizowaną firmą lub czymś podobnym, ponieważ było wmieszane w to wiele ludzi, którzy również znaleźli się w niezadowalającej sytuacji rodzinnej. Istnieli też tacy, których zwyczajnie zachwycało oglądanie czyjeś śmierci, lecz z ogromną dumną oznajmiam, że do nich nie należę.
- Sean - przeciągnęłam błagalnie jego imię, starając się choć trochę złagodzić jego nastrój. - Jesteśmy na wakacjach. Proszę - szepnęłam, straszliwie obawiając się jego reakcji.
- Nie chcę tego słuchać - warknął, a w jego głosie mogłam niemal wyczuć pojawiający się grymas niezadowolenia na jego przerażającej i zapełnionej tatuażami twarzy. - Wyślę ci adres i zdjęcie, abyście mogły rozpoznać tego faceta. Powodzenia - powiedział stanowczo i nie chcąc słuchać dalszych próśb, rozłączył się nie pozostawiając mi nadziei na miło spędzony dzień wraz ze swoimi znajomymi.
Odłożyłam telefon na pasującą kolorem do wnętrza półkę umieszczoną pomiędzy zlewem, a prysznicem i ruszyłam w stronę wciąż śpiącej przyjaciółki w celu obudzenia jej. Z wolna wczołgałam się na jej łóżko, a w upływie kolejnej sekundy znalazłam się tuż nad jej ciałem.
- Wstawaj, mała dziwko - warknęłam wprost do jej ucha, dzięki czemu natychmiast podniosła się, a ja jednocześnie wróciłam do pozycji siedzącej, patrząc na nią z ogromnych złośliwym uśmiechem na ustach. - Nie chcę rozmawiać z tobą ani chwili dłużej, ale powinnam poinformować cię o tym, że dzisiaj wieczorem musimy kogoś zabić.
Odetchnęłam głęboko, a następnie zassałam swoją dolną spierzchniętą wargę i skierowałam ciało w stronę walizki, schodząc z wygodnego łóżka Maggie.
Nonszalancko zbliżyłam się do czarnej walizki znajdującej się w rogu pokoju tuż obok ogromnego okna zajmującego niemal całą ścianę i pochyliłam się, wyglądając przez szybę, aby sprawdzić jaka pogoda opanowała zazwyczaj słoneczną Kalifornie. Ujrzałam ogromne ilości szarych chmur wijących się na niebie, więc odpinając walizkę, wyciągnęłam z jej wnętrza czerwoną bluzę z dość dużym, białym napisem „The Midnight Beast”, a także zwyczajnie niebieskie, obcisłe rurki idealnie pasujące do moich kształtów i białą koszulkę, którą planowałam nałożyć pod czerwoną bluzę. Rozpięłam kolejną mniejszą kieszonkę i wyjęłam z niej czystą czarną bieliznę, będącą prezentem od mojego chłopaka; choć aktualnie jest moim byłym chłopakiem, którego nie mam zamiaru opłakiwać ani chwili dużej.
Ignorując słowa wypływające z ust Maggie, szybkim krokiem dotarłam do łazienki, a następnie solidnie zamknęłam drzwi na klucz. Ściągnąwszy nocne ciuchy ze swojego oziębłego ciała, weszłam pod kabinę prysznicową, a następnie odkręciłam gorącą wodę, chcąc poczuć strumienie spływające od czubka mojej głowy aż do stóp. Włożyłam palec pod spływającą wodę, aby sprawdzić czy jest wystarczająco ciepła i kiedy uświadomiłam sobie, że jej temperatura jest doskonała dla mojego ciała, natychmiast skierowałam na siebie prysznic, oddychając z ogromną ulgą przepełniającą całe moje ciało.
Chwyciłam truskawkowy szampon, stojący na półce obok mnie i dokładnie wtarłam go w swoje włosy, a następnie pozwoliłam aby woda zmyła go ze mnie, odchylając z wolna głowę w tył. W ułamku sekundy, sięgnęłam po swój ulubiony żel pod prysznic pachnący świeżymi kwiatami i rozpoczęłam wcieranie substancji w swoje ciało, rozkoszując się cudownym zapachem unoszącym się w powietrzu. Gdy moje ciało było odpowiednio czyste, powoli rozsunęłam drzwi od kabiny i natychmiast złapałam ręcznik wiszący niedaleko prysznica po czym pośpiesznie owinęłam się nim, wyskakując na wyłożoną płytkami podłogę.
Stanęłam przed zaparowanym lustrem i przetarłam je ręką, chcąc zobaczyć swoją pachnącą czystością twarz. Nie odwróciwszy wzroku od lustra, sięgnęłam po suszarkę, a także podłączyłam ją do prądu, rozpoczynając suszenie kapiących wodą włosów.
Po kilkunastu minutach męczącej czynności, moje włosy wydawały się suche, a ja odetchnęłam, ogromnie ciesząc się chwilą odpoczynku, której zaznałam, siedząc w przepełnionej ciszą łazience. Odłożyłam suszarkę na półkę znajdującą się obok zlewu i pochyliłam się, podnosząc z podłogi wcześniej przygotowaną bieliznę. Odwiązałam ręcznik i zrzuciłam go z siebie, ostrożnie wsuwając na swoje ciało koronkowe majtki, a następnie dobrze dopasowany stanik.
Chwilę później, w moich rękach znalazła się biała koszulka, którą przeciągnęłam poprzez głowę przez co moje włosy stały się bardziej niechlujne niż przedtem. Następnie wsunęłam na siebie czerwoną bluzę i nie chcąc spojrzeć w odbicie znajdujące się w lustrze, wcisnęłam niebieskie, obcisłe rurki na swoje nogi i opuściłam ukochane przez siebie pomieszczenie, będąc w pełni ubrana.
Dostrzegłam Maggie, która po wczorajszej nocy wciąż leżała w łóżku, lecz na jej twarzy rozprzestrzeniał się coraz większy uśmiech. Kompletnie nie mając ochoty na rozmowę z nią, rzuciłam się na swoje niepościelone łóżko i rozpoczęłam oglądanie nie wyglądającego źle serialu, który aktualnie emitowany był na kanale wybranym przez moją odprężającą się przyjaciółkę.